Anna Wakulik

Piszę dla teatru, ponieważ pozazdrościłam Kushnerowi „Aniołów w Ameryce”, Levinowi „Kruma” a Czechowowi „Trzech sióstr”. Więcej dowiedziałam się o świecie z monologów Harper Pitt niż z uczonych doktoratów i na ogół wierzę w siłę bohatera- i w to, że jak się zapisze na papierze takich ludzi, to może nie umrze się spokojnie, ale przynajmniej będzie można podejrzewać, że oglądało się ten świat uważnie.

Urodziła się w Gdańsku, studiowała w Szkole Dramatu przy Teatrze na Woli i Instytucie Kultury Polskiej UW. Dramaturg teatru Dramatyczego w Warszawie. W latach 2012-2014 kierownik literacki Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie.
Autorka sztuk „Zażynki” (Teatr Polski w Poznaniu, reż. Katarzyna Kalwat; The Royal Court Theatre w Londynie, reż. Caroline Steinbeis; sztuka była nominowana do London Evening Standard Theatre Awards 2013, zdobyła Nagrodę Dziennikarzy w konkursie Metafory Rzeczywistości, znalazła się w finale Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej), „Bohaterowie”  (Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie, reż. Ewelina Pietrowiak). Finalistka Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej 2010 za tekst „Krzywy domek” (realizacja w cyklu „Teatroteka”, reż. Anna Wieczur- Bluszcz, 2016; Teatr PR, reż. Janusz Kukuła), 2014 za „Waszą wysokość” (prapremiera: Teatr WARSawy, reż. Katarzyna Kalwat; realizacja w cyklu „Teatroteka”, reż Agnieszka Smoczyńska, 2015; Teatr PR, reż. Julia Mark, 2017), 2015 za „Dziki Zachód”, 2016 za „Błąd wewnętrzny” oraz Metafor Rzeczywistości 2009 za tekst „Sans Souci”; laureatka konkursu dramaturgicznego Teatru Wybrzeże za tekst „Elżbieta H.” (2011).
W latach 2006-2009 rzecznik prasowy Teatru Atelier im. A. Osieckiej w Sopocie. Publikowała w „Dialogu” (sztuki: „Sans Souci”, „Elżbieta H.”, „Zażynki”, „Wasza Wysokość”, „Dziki Zachód”). Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2013). Prowadziła zajęcia creative writing w Collegium Civitas, Szkole Dramatu i Wyższej Szkole Fotografii w Warszawie.

DZIKI ZACHÓD (THE SENTENCE)
Trzydziestoletni sędzia zaangażowany w głośny proces nielegalnego imigranta, po piętnastu latach niewidzenia spotyka się z matką, która ma zostać dawczynią nerki. Rzekoma choroba syna okazuje się jedynie pretekstem do odkrycia prawdy o ich rozstaniu i odnalezienia źródeł rodzinnej traumy. Sześćdziesięcioletnia Ewa ukryta za hidżabem i młody sędzia schowany za togą, której nie chce zdjąć zasłaniając się powagą sądu, podejmują próbę rekonstrukcji wydarzeń z przeszłości, która przeradza się w perwersyjną grę tych dwojga, wcielających się w role postaci z przeszłości.
Bolesna konfrontacja matki z synem, ocierająca się o psychodramę, zaczyna przypominać proces sądowy, którego wynik wydaje się z góry przesądzony. W oczach syna oskarżona to nie  podróżniczka, fotografka, emigrantka, lecz przede wszystkim ta, która ciągle porzucaposzukuje i ryzykuje.Sędzia z syndromem Boga, przedkładający zasady ponad człowieczeństwo, patrzy na wyjazd matki z perspektywy fundamentalisty i ksenofoba: Niedługo cały kraj wyjedzie. A emigracja to słabość. Emigracja znaczy, że czegoś nie potrafisz. Idziesz na łatwiznę, porzucając kraj ojczysty. Tam zawsze będziesz gorsza.
W tym świetle wina matki okazuje się dożywotnia i niewybaczalna, a jej cierpienie zasłużone. Nażarłaś się świata? To teraz rzygaj.
Czy Ewa ma coś na swoją obronę? Matkę i syna, oprócz więzów krwi, dzieli właściwie wszystko. On pożąda normalności i transparentnych zasad, rozpaczliwie walcząc o ład, który mu kiedyś odebrano. Wyznaczywszy sobie rolę strażnika tradycji i moralności, próbuje usystematyzować swoje życie. W tym schemacie myślowym nie ma miejsca dla płynącej pod prąd, niezależnej obywatelki świata, matki z odzysku, która przekroczywszy struktury modelowej rodziny i granice Polski przyznaje sobie prawo do kolejnych falstartów. Ten świat wygląda jak nowojorskie metro. Pełno ras, przepychanek, tłuczenia się łokciami, wysiadania nie na tej stacji, co trzeba, wracania, wychodzenia wyjściem awaryjnym.
Zniewolona matka wybrała wolność za cenę odrzucenia, by później, nie odnajdując spełnienia, ponownie od niej uciec, przyjmując tożsamość muzułmanki: Powiem ci jedno- pod hidżabem możesz schować wszystko. Pod hidżabem możesz być sobą. Nie chcę nie wierzyć w nic. Nie chcę ciągle czuć, że spadam. Chcę w coś uwierzyć. Chcę się czemuś oddać. Niech coś mnie ograniczy.
Obawiający się zalewu islamu syn emigrantki, okazuje się być potomkiem nielegalnego imigranta, muzułmanina. Doświadczenie utraty i pogarda wobec religii przodków, prowadzą bohatera do całkowitej negacji rodziców i wyparcia się własnej tożsamości.
Dziki Zachód  stawiając pytania o granice świata – poczynając od terytorialnych poprzez religijne i kulturowe ale również te międzyludzkie i wewnętrzne, bada konsekwencje ich przekraczania, stając się dramatem wykorzenienia.

A TIME TO REAP
Kościół wdziera się w każdy aspekt życia Marysi, młodej kobiety dorastającej w Polsce- kontroluje nawet jej własne ciało. Dostęp do aborcji jest niemalże niemożliwy, więc gdy siedemnastolatka zachodzi w ciążę z księdzem na letnim obozie katolickim, szuka pomocy u Jana, ginekologa, który wzbogacił się dzięki przeprowadzaniu nielegalnych operacji. Marysia zna Jana z małego miasteczka, w którym dorastała i jako dziecko bawiła się z jego synem, Piotrem. Rozpieszczony Piotr (który woli, by teraz mówiono na niego Peter) mieszka w Londynie.

Połączona datą 15 sierpnia, święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, jednak dziejąca się w kilku momentach i przestrzeniach między Warszawą a Londynem sztuka ukazuje Polskę w środku wielkiej zmiany społecznej i kulturowej. Te zmiany wpływają na wybory Marysii w kwestii reprodukcji.

Dwudziestopięcioletnia Marysia znów jest w ciąży: tym razem dziecko wydaje się być dzieckiem Piotra. Sprawy zaczynają się komplikować: co bohaterowie powinni zrobić? Jak ta ciąża wpłynie na relację ojca z synem, jak zmieni relację Marysi i Jana, co zrobi Piotr, młody student London School of Law? Czy będą w stanie znów żyć razem? A może są w życiu sytuacje, gdzie zerwanie relacji – nawet z najbliższymi – jest jedynym rozwiązaniem? Czy jesteśmy odpowiedzialni tylko za samych siebie? Kiedy kończy się nasza wolność? I jak dzisiejsza wolność w przemieszczaniu się po planecie zmienia nasze związki?

Sztuka dla 3 aktorów: 1 kobieta, 2 mężczyzn.

KRZYWY DOMEK
Dwie siostry, 29-letnia Klara i 20-letnia Marta spotykają się na pogrzebie swojej matki w małym miasteczku. Istnieją dwie wersje przyczyny śmierci: cukrzyca i otrucie. Jakkolwiek by nie było, najgorsze jest to, że matka nawet po śmierci wraca i chce rozmawiać ze swoimi dziećmi.

Córki są od siebie kompletnie inne: młodsza wyszła za mąż (o czym starsza nie ma pojęcia), chce zostać tam, gdzie się urodziła z mężczyzną, którego kocha, 20-letnim technikiem Jankiem. Starsza uciekła ze świata matki: zaczęła studia, podróżowała, w końcu znalazła dom w Norwegii u boku starszego mężczyzny, Franciszka. Ale czy on też nazywa ich mieszkanie w Oslo „domem”? Czy Marta jest w ciąży, chociaż nie chce się do tego przyznać? Czy Klara chce mieć dziecko, czy tylko bawi się z „narzeczonym” ( czy też „chłopakiem”, jak woli siebie nazywać Franciszek)?

Spotkanie dwóch par i ducha matki podczas pogrzebu i po nim zmusza bohaterów do tego, aby przemyśleli swoje życia. Jak ich wybory kształtowane były wydarzeniami z przeszłości, zwłaszcza więzią między matką a dziećmi? Jak wpływa na nas przeszłość? Co jest lepsze: być ambitnym i porzucić swoje bezpieczne życie w miejscu, gdzie się urodziło, czy zostać- bo nawet jeśli podróżujesz, nic się nie zmieni, jeśli ty się nie zmienisz?